piątek, 9 października 2015

Jesień- krótka historia


       Było to wówczas, gdy jak co dzień, wracałam do domu. 
Panowała wtedy wczesna jesień. Jak zawsze piekna, owocująca w barwne liście i kasztany zwiastujące mroźną zimę.Bociany już dawno nas opuściły, a zwierzęta zaczęły zbierać pożywienie na czas zimy. Leniwe słońce ukazywało się z za złotych koron drzew a chłodny wiatr ocierał się o moje policzki. Pogoda napawała mnie melancholią.
To co chce wam opowiedzieć, wydarzyło się, gdy zapatrzona w pustą ścieżkę do parku, ni stąd ni zowąd postanowiłam pójść w jej kierunku.
    Z początku szłam niepewnym krokiem, jakby tęskniąc za wiosennym ciepłem. Pomyslałam o zielonej łące i posmutniałam w jednej sekundzie. W głowie miałam tysiąc różnych mysli. Wiewiórki przebiegały mi pod nogami, jakby mnie nie zauważając.
Poczułam coś, co sprawiło we mnie szybki napływ emocji. Nowy rozdział w życiu? tak właśnie pomyslałam. Miałam na sobie barwy jesieni. Poprawiłam swój gruby, czerwony szal na szyi i dopiełam żółty płaszcz. Uśmiechnęłam się pod nosem i nagle tuż przede mną na ziemie upadł piękny kasztan. Gdy wzięłam go do ręki, poczułam jak z jego serca bije ciepło jesieni. Czułam ją w powietrzu, widziałam  na każdym krzaczku, drzewku a nawet ławce. Przyglądałam się jak jesień wypełnia świat.
Niespodziewanie, gdy beztrosko szłam bez celu, na ławce dostrzegłam kobietę. Wyglądała na około 50 lat, ubrana była w lekki płaszcz, szarą apaszkę i jeansy. W dłoniach trzymała zeszyt i pióro. Po twarzy kobiety widać było, że siedzi tam już dłuższą chwilę. Rumieniec chłodu opanował jej poliki do perfekcji. Byłam nieco zaskoczona, że w taka pogodę ktoś bezstresowo siedzi  w parku pisząc notatki.
Nagle kobieta zauważyła, że się jej przyglądam i uniosła głowę spoglądając w moim kierunku. Poczułam się niezręcznie, ale dostrzegłam łzy na policzkach kobiety. Niepewnym krokiem podeszłam bliżej i zapytałam czy nic się nie stało. Kobieta milczała, a łzy spływały po jej twarzy coraz szybciej. Usiadłam obok, nie mając pojęcia co zrobić. Po dłuższej chwili ciszy zapytałam, czy wszystko w porządku. Skinęła głową przecząco a ja wciąż nie wiedziałam co się stało. Nie była to osoba zaniedbana, by przypominała  bezdomną. Elegancka kobieta, wyglądająca na urzędniczkę.
Po kolejnych kilku minutach ciszy Kobieta odezwała się.
-Jesień. Wyszeptała.
-I to tak bardzo panią zasmuciło? Przecież jesień jest piekna. odpowiedziałam bez zastanowienia.
-nie jesień powoduje, że siedzę tutaj i płaczę, lecz jej historia.
Bardzo zaskoczona zaczęłam przyglądać się kobiecie, jakby czekając na wytłumaczenie. Lecz ona milczała. -opowie mi pani tę historię? – Zapytałam w końcu.
Zapanowała cisza. Kobieta wyprostowała się i otarła łzy.
- To nie jest tak, że nie lubię jesieni… wręcz przeciwnie – Wyznała.
Nic nie mówiąc czekałam aż będzie kontynuować i dowiem się czegoś więcej. I tak też się stało. Siedziałam w skupieniu i wsłuchiwałam się w to co kobieta opowiada.
-jesień to całe moje życie. Wtedy poznałam mężczyznę, którego pokochałam. Rok później o tej samej porze roku oświadczył mi się. Następnego roku wzięliśmy ślub. To był najwspanialszy dzień mojego życia, jesień tego roku była najpiękniejszą jesienią  jaką widziałam. Co rok z niecierpliwością wyczekiwałam jesieni, nic nie cieszyło mnie bardziej niż nadejście tej właśnie pory roku. Spadające liście z różnokolorowych drzew, zapracowane wiewiórki i kasztany wszędzie dookoła . To były oznaki, że znów wydarzy się coś niezwykłego.
-Teraz już wszystko rozumiem. Powiedziałam podekscytowana.
-Nie drogie dziecko, właśnie nic nie rozumiesz…- Kobieta w jednej chwili posmutniała. Nie wiedziałam jak mam zareagować, ale kobieta kontynuowała.
-Następnej jesieni przydarzył się kolejny cud. Urodziłam córkę. Wtedy byłam już pewna, że jesień to najlepsza pora roku. Nigdy nie wpadałam w melancholijny nastrój. Zawsze cieszył mnie nawet deszcz jesienią i chłodne poranki. Wszyscy mi się dziwili. Aż do czasu…
-Co się stało? Zapytałam pośpiesznie.
Przez ostatnie 15 lat jesień przynosiła mi nie tylko nowe, zasuszone, kolorowe liście do kolekcji. Dawała mi zdecydowanie więcej niż mogła. Ofiarowywała mi szczęście, najpiękniejsze chwile w życiu. Nie szczędziła mi atrakcji przez te 15 lat. Tylko rok temu, przesadziła z wydarzeniami ,jakie wpisywałam do jesiennego pamiętnika. 
A zatem mój mąż jak co dzień odwoził córkę do szkoły, na drodze było ślisko i…-kobieta rozpłakała się.
-Co się stało? Zapytałam niechętnie, choć podejrzewałam co chce mi powiedzieć.
-Zginęli oboje na miejscu wypadku. Odpowiedziała kobieta ze łzmi w oczach.
Milczałam. Kobieta wzięła głęboki oddech po czym wyznała:
- I teraz sama nie wiem, jesień jest piękna, wydawało mi się całe życie, że dała mi wszystko co najlepsze. Lecz teraz czuję, że odebrała mi to z powrotem. Wciąż kolekcjonuje liście, piszę pamiętnik. Robię to z mniejszym entuzjazmem, ale z większą nadzieją, że znów jesień da mi najwspanialsze chwile w życiu. Uświadomiłam sobie, że jesień jest teraz moim całym życiem. Tylko ona została mi z przeszłości prócz wspomnień. Dlatego w każdej wolnej chwili przychodzę tutaj, do wspomnień z minionych 15 lat.
-Na pewno zapewni pani jeszcze nie jedną dobrą chwilę.- Pocieszyłam nieznajomą.
Nagle zadzwonił mi telefon, zobaczyłam że to mama. Zmartwiona, dopytywała gdzie tak długo się podziewam. Pożegnałam kobietę i odeszłam w kierunku domu.
     Przez całą drogę powrotną do domu myślałam. Zdałam sobie sprawę z tego, iż cokolwiek wydarzy się w życiu, człowiekowi najlepsze co zostaje to wspomnienia. Podniosłam z ziemi czerwone, zółte i złote liście. W domu schowałam wszystkie oznaki jesieni do pudełka. Nigdy nie zapomnę nieznajomej kobiety  z parku. Od tego dnia podchodzę do życia w podobny sposób jak ta kobieta. Kolekcjonuje wspomnienia, by nigdy nie być samotną.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz